W jednych miastach kopalni nie ma już od 30 lat, w innych nadal funkcjonują, ale praktycznie w każdym związanym z górnictwem są tereny wymagające zagospodarowania pod inną działalność gospodarczą lub na potrzeby lokalnych społeczności. Samorządowcy podkreślają, że chociaż dużo już w tym temacie udało się zrobić, to wciąż jeszcze przed nimi wiele pracy, wyzwań i problemów do pokonania.
W jednych miastach kopalni nie ma już od 30 lat, w innych nadal funkcjonują, ale praktycznie w każdym związanym z górnictwem są tereny wymagające zagospodarowania pod inną działalność gospodarczą lub na potrzeby lokalnych społeczności. Samorządowcy podkreślają, że chociaż dużo już w tym temacie udało się zrobić, to wciąż jeszcze przed nimi wiele pracy, wyzwań i problemów do pokonania.
Podczas sesji pn. „Regeneracja miast. Jak projektować miejsca, które mają przyszłość?”, zorganizowanej w ramach Future Mining Forum & Expo, uczestnicy przedstawili swoje doświadczenia w zakresie rewitalizacji i regeneracji terenów poprzemysłowych, w tym pogórniczych.
Mówili m.in. o projektach, które już udało się zrealizować i planach na przyszłość. Było też sporo o problemach i zmianach legislacyjnych, które należałoby wprowadzić, żeby proces ożywiania tego rodzaju obszarów przyspieszyć i usprawnić.
Michał Urgoł: Nawet gdybyśmy się umówili z SRK na wspólne tworzenie, to prawo na to nie pozwalaW przypadku terenów pogórniczych konieczna jest współpraca ze Spółką Restrukturyzacji Kopalń.
- Ta współpraca układa się na tyle, na ile pozwala ustawodawca. SRK jest powołana do zlikwidowania górnictwa, więc nawet gdybyśmy się umówili na wspólne tworzenie, to prawo na to nie pozwala - zauważył Michał Urgoł, prezydent Jastrzębia-Zdroju i przewodniczący Stowarzyszenia Gmin Górniczych w Polsce.
Według niego problemem jest rozczłonkowanie kompetencji - samorząd może przejąć bezpłatnie teren tylko na cel publiczny.
Nawet jeśli stworzymy przestrzeń publiczną z miejscem na sektor prywatny, łamiemy zasady udzielenia dotacji i musielibyśmy zapłacić za teren. Współpraca jest, bo gminy górnicze robią wszystko, aby przekonać prywatny biznes do lokowania się tam i tworzenia przyjaznych przestrzeni
- stwierdził.
Za duże pole do interpretacji. Problemem podatek od wyrobisk i od dyrektywy metanowejSGGP domaga się m.in. zmian ustawowych dotyczących podatku od wyrobisk i opłaty wieczystego użytkowania.
- Inicjatywy spotykają się z dopiskami dającymi dużą przestrzeń do interpretacji i stoimy w miejscu. Potrzebna jest zmiana myślenia na górze i zaufanie samorządom, żebyśmy się porozumieli na poziomie SRK i Jastrzębskiej Spółki Węglowej - podkreślił Urgoł, dodając, że przedsiębiorstwa górnicze znikają, ale problemy pozostają.
Prezydent Jastrzębia mówił też o nowej dyrektywie metanowej, wskazując, że nie wiadomo, kto będzie odpowiadał za tysiące odwiertów poszybowych i płacił od niej podatek. Dużym problemem jest według niego również interpretowalność przepisów.
Wiele gmin górniczych, w tym Jastrzębie-Zdrój, zderzyło się ze zwrotem podatku od wyrobisk. Gminy pobierały podatek przez lata, nagle zmieniła się interpretacja i setki milionów złotych trzeba zwrócić
- podał przykład.
Trudne rozmowy w sprawie zagospodarowania hałd. Lasy Państwowe i prywatni właściciele nie mają pomysłu?Kierownik Biura Zarządzania Strategicznego, Funduszy Europejskich, Planowania Przestrzennego i Rozwoju Miasta Wałbrzycha Andrzej Kosiór zwrócił uwagę, że ta część terenów, które przejęło miasto, została zagospodarowana wzorowo, ale wiele hałd pogórniczych znalazło się w rękach prywatnych i niestety ich właściciele nie mają pomysłu, co z nimi zrobić.
Byłoby świetnie, gdyby na południowych zboczach zakładać farmy fotowoltaiczne i gwarantować tani, zielony prąd dla nowych obiektów. Niestety rozmowy idą, jak po grudzie, bo SRK przekazywała część hałd Lasom Państwowym. Odzyskanie czegokolwiek od LP to droga przez mękę; chociaż same sobie nie radzą, drzewa sadzone od 20 lat często się nie przyjmują, przewracają i generują zapylenie dla miasta
- przekonywał.
Według niego rozwiązanie tego problemu wymaga decyzji na szczeblu ogólnokrajowym.
- Niektórzy właściciele prywatni próbują z osadników powęglowych wydobywać muł, osuszać go, robić koncentraty, brykiety i sprzedawać, ponieważ znajdują się chętni na kupowanie tego produktu w elektrociepłowniach w Europie Zachodniej. Ale dalej dewastuje to duże powierzchnie w starej części Wałbrzycha - zaznaczył.
Andrzej Kosiór: Nie możemy przekonać ich do przygotowania terenów pod nowoczesne i nieuciążliwe inwestycjeKierownik podkreślił, że zazdrości na Górnym Śląsku Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, która zarabiając na inwestycjach typu greenfield, angażuje się w zagospodarowanie terenów pokopalnianych.
- Nasza Wałbrzyska Specjalna Strefa woli się bawić czystymi, zielonymi terenami i nie możemy przekonać ich do współpracy z miastem i SRK, żeby przygotować tereny pod nowoczesne, nieuciążliwe inwestycje - zauważył Andrzej Kosiór.
Zdaniem burmistrza Rydułtów Marcina Połomskiego największym wyzwaniem jest użytkowanie wieczyste. Samorządowiec poinformował, że podczas ubiegłorocznego spotkania odnośnie zmian w ustawie o górnictwie, ministerialni prawnicy dali sygnał, iż rozwiązanie tej kwestii jest dla nich zbyt trudne.
Marcin Połomski: Nie mamy dochodów, ale musimy płacić użytkowanie wieczyste- W Rydułtowach mamy 7 hektarów wyłączonych z produkcji i przekazanych miastu, z których nie ma ono dochodów, ale musi płacić użytkowanie wieczyste do Skarbu Państwa. A przecież mówimy o sprawiedliwej transformacji i przygotowaniu miast do wyłączenia górnictwa - skomentował.
Mówił też o presji czasu oraz że przejmowane grunty powinny być zinwentaryzowane i wyczyszczone.
Prawo mówi, że grunt bierze się z całym dobrem. Miasto stoi pod ścianą: albo damy wam, albo nie damy. Sprzedamy na rynku prywatnym przedsiębiorcom, bo jest kolejka. Samorząd, żeby zadbać o teren i żeby nie było dewastacji, bierze grunt z dobrem inwentarza. To trudne, bo na kopalni budowano to, co było potrzebne, ale często nie ma tego w dokumentach. I później, przy inwestycjach, napotykamy na kanały pod ziemią
- wyjaśnił.
Nie tworzyć kolejnych przepisów. „Specustawa nie rozwiąże problemów”Marek Akciński, wiceprezydent Chorzowa i ekspert Instytutu Myśli Gospodarczej im. Karola Goduli, zwrócił uwagę, że od kilkunastu lat słyszy, iż jesteśmy przeregulowani, mamy biurokratyczne procedury i że to się pogłębia.
Obserwuję sytuację, gdy przepisami obejmujemy coraz to nowe sfery życia. Najpierw rozwiązania ramowe, potem bardziej szczegółowe, wyjątki, kolejne ustawy, intensyfikacje rozwiązań. Po jakimś czasie nie wiemy, który przepis zastosować. Nie wiedzą tego sądy, organy stosujące prawo
- zauważył.
Dodał, że jeśli nie zatrzymamy hiperinflacji legislacyjnej, to za rok się spotkamy i będziemy mówić o zmianach.
- Moja propozycja, to nie tworzyć kolejnych przepisów dedykowanych procesom rewitalizacyjnym czy regeneracyjnym. To mega skomplikowane, wielowątkowe. Specustawa pod to wprowadzi zamieszanie. Nie rozwiąże problemów - skwitował.
Przemysław Jedlecki: Większość samorządów zdaje sobie sprawę, że konieczne jest podejście gospodarskiePełnomocnik zarządu ds. koordynacji strategicznych projektów metropolitalnych Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii Przemysław Jedlecki zaznaczył, że samorządy stoją przed ogromnymi wyzwaniami. To m.in. problemy z relacjami z prywatnymi właścicielami gruntów i instytucjami państwowymi.
- Moje doświadczenie pokazuje, że większość samorządów podchodzących do regeneracji i rewitalizacji zdaje sobie sprawę, że konieczne jest podejście gospodarskie. Na Śląsku i w Zagłębiu nie buduje się dla budowania, nie powstają białe słonie czy pomniki władzy. Wszystko jest użyteczne i tworzone po coś - stwierdził.
Dodał, że konsultacje i rozmowy z mieszkańcami nie są już "czymś ekstra".
Dla każdego wójta, burmistrza, prezydenta odpowiedzialnego za proces regeneracji, rewitalizacji, przemiany miasta, to złoty standard
- skwitował.
Śląskie samorządy zbyt ograniczone w kwestii rewitalizacji. Chcą rozszerzenia limitówKierownik Centrum Doradztwa Rewitalizacyjnego w Instytucie Rozwoju Miast i Regionów Katarzyna Spadło poinformowała o przeprowadzonej w ub. r. ewaluacji systemu rewitalizacji w Polsce, której wynikiem jest kilkudziesięciostronicowy raport z rekomendacjami zmian.
Dodała, że podczas spotkania z przedstawicielami Śląskiego Związku Gmin i Powiatów samorządy narzekały na trudne uwarunkowania polskiego systemu rewitalizacji, zwłaszcza ograniczenia dotyczące obszarów zdegradowanych.
To polityka terytorialna. Nie możemy jej prowadzić w całym mieście. Ustawa definiuje kryteria ilościowe dla obszaru rewitalizacji. Śląskie samorządy się nie mieszczą, biorąc pod uwagę rozległość obszarów zdegradowanych. Tereny pogórnicze, pokopalniane, poprzemysłowe. Potrzeby rewitalizacyjne, które należałoby skoncentrować w obszarze zdegradowanym, nie wchodzą powierzchniowo i ludnościowo
- zwróciła uwagę.
Przytoczyła postulat o rozszerzenie limitów dla śląskich gmin, tak by mogły więcej. Przypomniała też, że przed wejściem ustawy o rewitalizacji samorządy mówiły o problemach konieczności koncentracji działań rewitalizacyjnych i wybierania między obszarami, bo nie można wszystkiego objąć polityką rewitalizacyjną.
Katarzyna Spadło: Będziemy analizować, na ile realne są potrzeby, żeby rozszerzać granice- My wychodzimy z założenia, że większość samorządów prowadzi proces rewitalizacji i nie chcieliśmy przewracać stolika, przy którym wszyscy grają w te same karty, zmieniać reguł gry związanych z rozszerzeniem granic obszaru. Ale pamiętamy o tym głosie. Będziemy badać, analizować, na ile potrzeby są realne, by rozszerzać granice polityki rewitalizacyjnej - zapewniła Katarzyna Spadło.
Podkreśliła, że rozszerzanie granic obszaru zdegradowanego i polityki rewitalizacyjnej wiąże się z koniecznością zainwestowania większych środków na rozległy obszar - nie tylko na tereny wspólne, ale i renowację zabudowy, politykę społeczną, gospodarczą, środowiskową.
Kwestia odporności środowiskowej jest ważna w procesach rewitalizacji. To kwestia większych nakładów w programach rewitalizacji, budżetach, WPF-ach na rozległe obszary. Czy samorządy są na to gotowe? Nie wiem. Czekamy na odpowiedź, by realnie odnieść się do potrzeby
- podsumowała.
Tomasz Konior: Gubimy sedno sprawy, wylaliśmy dziecko z kąpieląArchitekt, urbanista i założyciel Konior Studio Tomasz Konior stwierdził, że ogromnymi problemami są procedury i biurokracja.
- One stają się celem samym w sobie. Gubimy sedno sprawy w procedurach. Trzeba zastanowić się, co można zderegulować, uprościć, jak edukować, stawiać na kompetencje - podkreślił.
Ekspert przywołał ustawę Prawo zamówień publicznych.
Uważam, że wylaliśmy dziecko z kąpielą, pogubiliśmy się, że to, co najtańsze, to najlepsze i nie stawiamy na kompetencje w ustawie o zamówieniach publicznych. To ogromne marnotrawstwo pieniędzy i nie boję się tego powiedzieć. W wielu aspektach się sprawdziło, ale wiele rzeczy się też nie udało
- przyznał.
Dodał, że trzeba zastanowić się, jak zmodyfikować ustawę, żeby była bliżej celu, który chcemy osiągnąć. Zwrócił też uwagę na perspektywę Unii Europejskiej, z której wynika, że Polsce - w odróżnieniu od innych krajów - brakuje polityki architektonicznej.
- A przecież mamy polską politykę architektoniczną od kilkudziesięciu lat, tylko nie wyciągnęliśmy wniosków, do czego doprowadziła - zaznaczył, dodając, że trzeba wyciągnąć wnioski i przełożyć je na rozwiązania bliższe człowiekowi i efektywnemu budowaniu.
Tomasz Bradecki: Największy potencjał jest w partnerstwie publiczno-prywatnymO zamówieniach publicznych mówił też dr. hab. inż. Tomasz Bradecki, dziekan Wydziału Architektury na Politechnice Śląskiej.
Nie zawsze to, co chce się osiągnąć, da się osiągnąć w ramach prawa zamówień publicznych. Wydaje mi się, że największy potencjał jest w partnerstwie publiczno-prywatnym. To jest najtrudniejsze dla samorządów, inwestorów i projektantów. Przykłady zagraniczne pokazują, że to się da zrobić
- zauważył.
Dodał, że często publiczne fundusze są wykorzystywane przez inwestorów prywatnych. - Można to uporządkować, skorzystać mogą wszyscy. Upatrywałbym dobrych przykładów i lepszej ścieżki legislacyjnej, żeby takie rzeczy mogły się odbywać i wszyscy mogli się z nich uczyć i na tym korzystać - wskazał.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.
| # | Наименование новости | Тональность | Информативность | Дата публикации |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Hektary po kopalniach stoją puste. Bez prywatnego kapitału będzie trudno je ożywić | 0 | 8.98 | 04-10-2026 |
| 2 | Regeneracja miast impulsem do rozwoju. Porozmawiamy o tym podczas Future Mining Forum & Expo | 0 | 6.67 | 04-09-2026 |
| 3 | Polskie górnictwo może zacząć zarabiać. Oto co trzeba zmienić | 0 | 8.6 | 21-09-2026 |
| 4 | Polskim kopalniom może zabraknąć ludzi. "Nie ma ławki rezerwowych" | 0 | 8.1 | 10-09-2026 |
| 5 | Węgla nie braknie, ale jest problem z cenami. Minister mówi o systemowej pułapce | 0 | 6.5 | 24-09-2026 |
| 6 | Transformacja Śląska ma szczególny charakter. „Państwo powinno spłacić dług” | 0 | 10.65 | 06-10-2026 |
| 7 | 170 tys. zł i dożywotni zakaz. Koniec kariery polskiego górnika | 0 | 9.9 | 05-10-2026 |
| 8 | Odpady jadą za granicę, bo w Polsce brakuje instalacji. „Potrzebujemy więcej takich zakładów” | 0 | 8.56 | 17-09-2026 |
| 9 | Górnictwo potrzebuje miliardów. Możliwe, że będzie potrzebne państwo | 0 | 8.4 | 19-09-2026 |
| 10 | Stary biurowiec traci na wartości. Koniecznością staje się retrofit | 0 | 9 | 29-09-2026 |