W pewnym momencie stracono pomysł na rozwój. Dlatego Śląsk jest dziś w krytycznym momencie. Podstawowe silniki rozwojowe powoli się wypalają - uważa Leszek Pietraszek, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.
Jak dziś ocenia pan pozycję Górnego Śląska na gospodarczej mapie Polski i Europy?
- Województwo śląskie to region, który z powodzeniem przechodzi transformację. Mieszka tu ponad 4 mln ludzi. To drugi w kraju wytwórca PKB, mamy drugie miejsce w kraju pod względem eksportu, bardzo niski poziom bezrobocia, działa tu ponad pół miliona różnego rodzaju firm, funkcjonuje ponad 30 uczelni i instytutów badawczych.
Region jest bardzo dobrze skomunikowany z rozbudowaną infrastrukturą drogową (najgęstsza w kraju sieć dróg krajowych i autostrad), kolejową i lotniczą. Jesteśmy centrum logistycznym Polski południowej i z powodzeniem wykorzystujemy to, że w promieniu 1000 km od Katowic znajduje się 13 europejskich stolic zamieszkałych przez ponad 221 mln mieszkańców.
Leszek Pietraszek, przewodniczący Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii Fot. Materiały prasowe / GZMJednocześnie Górny Śląsk stoi przed gigantycznym wyzwaniem, bo powoli wyczerpują się dotychczasowe motory wzrostu i rozwoju. Jesteśmy w momencie, w którym musimy zadbać o to, by region nie stracił dynamiki.
Z jednej strony mamy drugą pozycję w kraju, jeśli chodzi o wytwarzanie produktu krajowego brutto. Z drugiej, gdy spojrzymy na dynamikę wzrostu PKB w ostatnich latach, jesteśmy na dwunastym miejscu... Mamy zatem dobre wskaźniki, ale w pewnym sensie są one jeszcze efektem siły rozpędu; to uzmysławia, przed jakim wyzwaniem stajemy.
Nowa perspektywa UE i inwestycje produkcyjne. Co może napędzić transformację Śląska?Uważam, że jesteśmy w krytycznym momencie naszej transformacji, bo już teraz musimy na nowo zdefiniować jej kolejny etap, który powinien pozwolić rozwijać się regionowi co najmniej w tym samym tempie.
Jakie bodźce rozwojowe mogłyby dziś uruchomić kolejny etap transformacji regionu?
- Istotnym elementem tej transformacji będzie kolejna perspektywa budżetu unijnego. Musimy zrobić wszystko, żeby mieć w niej jak największy udział. Niezwykle istotna jest także decyzja o kluczowych inwestycjach dla regionu, odpowiadających na potrzeby mieszkańców, ale także przedsiębiorców.
Musimy zdecydować, jaki rodzaj biznesu i jaki obszar działalności gospodarczej powinny dominować w najbliższych latach, a następnie przygotować dobre projekty.
Uważam, że musimy wspierać wszelkimi możliwymi sposobami inwestycje związane z budowaniem biznesów produkcyjnych. Oczywiście te związane ze świadczeniem usług również są ważne, ale to produkcja - i nie mówię tu tylko o tradycyjnych sektorach, ale także o sektorach nowych technologii - daje większy impuls rozwojowy i lepsze perspektywy długoterminowe.
Czytaj więcej
Jaki stereotyp dotyczący Śląska najbardziej zniekształca dziś zewnętrzny obraz regionu i wciąż może wpływać na decyzje inwestycyjne?
- Wciąż funkcjonuje przekonanie, że na Śląsku są tylko huty, górnictwo, problemy społeczne i silne, roszczeniowe związki zawodowe. To absolutnie nieuprawniony sposób myślenia o regionie!
Widać to szczególnie wtedy, gdy przyjeżdżają tu osoby, które nigdy wcześniej nie były na Śląsku albo dawno tu nie były, a także kolejne delegacje i przedstawiciele biznesu oraz innych regionów Polski i świata. Niestety, nadal wpływa na nas postrzeganie Śląska z lat 80. i 90. jako regionu szarego i obciążonego problemami społecznymi. Wciąż sporo pracy przed nami, by ten obraz naszego regionu zmienić.
Jakie są trzy największe atuty regionu, które mogą decydować o jego rozwoju w najbliższych latach, a jakie trzy najpoważniejsze bariery lub wyzwania rozwojowe?
- Pierwszym atutem jest mocno rozwinięta gospodarka: liczba firm, które już tu funkcjonują, oraz tych, które ciągle powstają. Rozmawialiśmy ostatnio z przedsiębiorcami o koncepcji powstania centrum technologii kosmicznych na terenie Wujka (kopalnia blisko centrum Katowic - przyp. red.). Zaprosiliśmy firmy z regionu, żeby zapytać, czy taka inicjatywa ma sens i szansę na powodzenie biznesowe.
Okazało się, że w województwie śląskim działa wiele firm z branży kosmicznej. To pokazuje innowacyjność i kreatywność śląskiego biznesu (centrum technologiczne Europejskiej Agencji Kosmicznej - ESA ostatecznie ulokowano w Warszawie - przyp. red.).
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zapowiedział utworzenie samorządowej spółki celowej dla projektu centrum technologii kosmicznych w Katowicach Fot. Jarek Praszkiewicz / PAPWarto też pamiętać o branży dronowej. Z podawanych danych wynika, że około 80 proc. produkowanych w Polsce dronów powstaje w woj. śląskim. Ta kreatywność biznesowa i skala rozwoju firm to bardzo duży atut regionu.
Drugim atutem jest siła uczelni, instytutów naukowych i badawczych. To bardzo ważny element z punktu widzenia rozwoju biznesu.
Trzecim atutem pozostają kadry: wykwalifikowani pracownicy ze swoją pracowitością, kreatywnością i kompetencjami. To duża siła, która napędza ten gospodarczy krwiobieg.
Depopulacja, energia i pracownicy z zagranicy. To największe wyzwania dla ŚląskaA jakie dostrzega pan bariery?
- Nie lubię mówić o barierach, bo wydaje mi się, że nie ma takich, których nie da się pokonać. Wolę mówić o wyzwaniach. Pierwszym jest depopulacja - ma ona różne przyczyny i niesie z sobą poważne skutki.
Drugim wyzwaniem jest dostęp do taniej energii. Dla przedsiębiorców to kwestia niezmiernie ważna. Warto o tym mówić, bo pieniądze unijne mają m.in. pomóc w transformacji energetycznej.
Trzecim ważnym wyzwaniem jest dostęp do pracowników spoza Polski, którzy chcieliby tu pracować. Chodzi nie tylko o ludzi zatrudnianych przez lokalne firmy, ale również o przedsiębiorstwa, które chcą inwestować w regionie. Problemem są bardzo długie procedury związane z uzyskiwaniem pozwoleń na pobyt, pracę i zamieszkanie.
Czy problem z dostępem do pracowników i inwestorów wynika z przepisów ogólnopolskich czy z praktyki regionalnej?
- Mimo starań wojewody procedury u nas są po prostu długie. Wojewoda wskazuje, że ma zbyt mało urzędników i ograniczone możliwości finansowania ich pracy... Rozumiem ten argument, ale z punktu widzenia inwestorów liczy się efekt.
Rozmawiałem z inwestorami koreańskimi, którzy mówili, że mogą zrealizować kolejną inwestycję w woj. śląskim, ale raczej zrobią to w Małopolsce, Opolskiem albo w Czechach, bo tam procedury trwają dużo krócej.
Jeżeli prezesi firm czekają tu na pozwolenia 3 lata, to na konkurencyjnym rynku kapitału i biznesu jest to zdecydowanie za długo. Procedury powinny trwać 3 miesiące.
W regionach górniczych ciągle słyszę: szukamy inwestorów, szukamy przedsiębiorców, nie tylko usług, ale takiego biznesu, który nie postawi wyłącznie hali logistycznej, lecz zbuduje zakład, wstawi maszyny, zatrzyma się tu na dłużej i zatrudni ludzi. Długie procedury utrudniają pozyskiwanie takich inwestorów.
Warto byłoby policzyć, ile region traci przez to, że ktoś otwiera biznes gdzie indziej: ile tracimy na podatkach, ile na zatrudnieniu ludzi. To da się oszacować. Taka analiza mogłaby też wesprzeć starania o dodatkowe finansowanie obsługi tych procedur.
Które pytanie o przyszłość Śląska zadajemy sobie dzisiaj źle? Jak powinno brzmieć?
- "Jak zatrzymać wyludnianie się Śląska i sprawić, by miasta Metropolii znowu zaczęły rosnąć?". To pytanie jest błędne, opiera się na nierealistycznym założeniu, że tylko stały wzrost demograficzny oznacza sukces.
Musimy także uwzględnić nieuchronne trendy demograficzne - co, jeśli nie da się tego trendu odwrócić? A z drugiej strony: tak postawione pytanie wrzuca samorządy na pole "bratobójczej walki" o kurczącą się liczbę mieszkańców, co np. dubluje infrastrukturę (np. aquaparki, stadiony czy centra kultury).
Powinniśmy raczej pytać: "Jak mądrze i wspólnie zarządzać kurczeniem się miast, aby zmniejszająca się populacja Śląska żyła w regionie o najwyższej jakości - usług, zieleni i przestrzeni w Polsce?".
Przemysł, energetyka czy nowe technologie. Miks branż zamiast uzależnienia od jednejW jakiej sprawie dotyczącej przyszłości gospodarczej Śląska większość ekspertów może się dzisiaj mylić?
- W czasie odchodzenia od ciężkiego przemysłu, szczególnie działalności kopalń, które jeszcze co najmniej kilkanaście lat z nami zostaną oraz zapaści społeczno-gospodarczej, gdy te kopalnie będą zamykane.
Dobre zarządzenie całym procesem, zadbanie przy tym o ludzi, pracowników tych zakładów i inne możliwości zatrudnienia dla nich sprawią, że przejście przez ten proces będzie dość łagodne, bez wielkich społecznych kryzysów.
Tych pomyłek może być jednak znacznie więcej, bo żyjemy w czasach dużej zmienności m.in. geopolitycznej, która ma duży wpływ na gospodarkę. Możemy i powinniśmy oczywiście przewidywać i planować, ale nie wiemy tak naprawdę, co się wydarzy za kilka miesięcy czy lat.
Czy tradycyjny, choć stale unowocześniany przemysł, powinien pozostać dla Górnego Śląska głównym motorem rozwojowym, czy region powinien postawić na nowe specjalizacje?
- To powinien być miks. Odchodzący ciężki przemysł jeszcze przez wiele lat będzie nam towarzyszył, ale nie możemy bazować wyłącznie na nim.
Wszystkie obszary - tradycyjny przemysł, energetyka, nowe technologie, usługi, logistyka, usługi medyczne i ochrona zdrowia - mogą być elementami takiego miksu. Nie powinniśmy zamieniać jednego uzależnienia na drugie.
Miks powinien być maksymalnie zdywersyfikowany, bo tylko wtedy da nam bezpieczeństwo. Dobrym przykładem jest branża automotive. Przez lata była postrzegana jako jeden z ważnych sposobów na rozwój województwa śląskiego, a teraz ma kłopoty... Tym kłopotom trzeba będzie wspólnie zaradzić, bo automotive jest bardzo istotną branżą funkcjonującą na Śląsku.
Gdybym miał wskazać trzy obszary, warte szczególnej uwagi w rozwojowym kontekście, byłyby to: tradycyjny przemysł, nowe technologie i energetyka.
Nowe technologie są oczywiste, choć trzeba precyzyjnie rozmawiać o tym, czym one właściwie są. Kiedyś wszyscy mówili o wodorze, ale nie zawsze było jasne, o co w tej dyskusji chodzi. Energetyka także jest konieczna, bo nie możemy od niej uciec. Tradycyjny przemysł również zostanie z nami jeszcze na lata.
AI, energetyka, obronność i space-tech. Jakie sektory mają największy potencjał na Śląsku?Które zatem sektory gospodarki - bardziej już szczegółowo - mają dziś największy potencjał wzrostu w kontekście Śląska?
- Te obszary warto pogrupować. Pierwsza grupa to AI oraz IT, w tym software i cyberbezpieczeństwo, bo trudno dziś wyobrazić sobie bardziej dynamiczny rynek. Potencjał rozwojowy Śląska powinien odpowiadać na realne zapotrzebowanie rynku.
Druga grupa to energetyka, związana z transformacją energetyczną i koniecznością zastąpienia tradycyjnych źródeł węglowych, które w dużej części są zlokalizowane właśnie na Śląsku.
Trzecia grupa wynika z sytuacji międzynarodowej i dotyczy obronności. Region ma potencjał w tym obszarze, między innymi dzięki podmiotom działającym w branży dronowej. Te firmy, także w kontekście obecnych programów bezpieczeństwa, mają szansę na dalszy rozwój. Cała sztuka polega jednak na tym, żeby - projektując rozwój tych podmiotów - nie uzależnić ich wyłącznie od obronności.
Trzeba szukać rozwiązań dual-use, czyli takich, które mogą mieć zastosowanie zarówno militarne, jak i cywilne. Nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której po zakończeniu wojny firmy będą umiały budować tylko jeden typ produktów.
Do tej listy dodałbym także space-tech. To obszar, którego nie należy lekceważyć, zwłaszcza w kontekście firm już działających w regionie i projektów związanych z technologiami kosmicznymi.
Który sektor może być dla Śląska ważniejszy niż wynika to dziś z debaty publicznej?
- W debacie publicznej dużo mówi się o energetyce, transformacji i nowoczesnych technologiach. W mojej ocenie szczególnie nie należy lekceważyć space-tech i nowych technologii. Widać to choćby po tym, co dzieje się wokół takich firm jak Creotech i po zainteresowaniu projektami związanymi z sektorem kosmicznym.
Ponad 30 uczelni. Śląsk drugim albo trzecim wyborem studentówJak ocenia pan obecne zasoby Górnego Śląska pod względem kadr i kompetencji?
- To jeden z głównych atutów woj. śląskiego. Z drugiej strony: widać już pewien niedobór kadr. Mamy zatem jednocześnie dużą zaletę i konieczność otwierania rynku na pracowników spoza regionu, a także spoza kraju, żeby zaspokoić rosnące zapotrzebowanie.
Jakich umiejętności i kompetencji region będzie najbardziej potrzebował w kolejnej dekadzie?
- Bałbym się mówić o kilku dekadach, bo świat zmienia się tak szybko, że trudno przewidzieć, co będzie za pięć lat, a co dopiero za kilkadziesiąt.
W perspektywie kolejnej dekady będą to przede wszystkim kompetencje techniczne, pozwalające zasilać branże, o których rozmawialiśmy: informatycy, automatycy, programiści oraz ludzie znający się na branżach inżynieryjnych i technologicznych.
Czy obecny system edukacji i uczelnie są przygotowane do wspierania nowej gospodarki regionu? Jakich zmian potrzeba?
- Z perspektywy Metropolii widzimy, że nasze uczelnie nie są tak atrakcyjne dla studentów, jak chcielibyśmy, żeby były. Chcemy rozmawiać z uczelniami publicznymi i niepublicznymi o tym, co zrobić, żeby tę atrakcyjność poprawić.
Z jednej strony może to oznaczać wsparcie ze strony metropolii i marszałka województwa dla takich inicjatyw jak Strefa Nauki, która już powstaje w okolicy Rawy; prowadzone są rozmowy dotyczące budowy akademika na kilkaset osób w centrum Katowic. Taki akademik mógłby być jednym z elementów podnoszących atrakcyjność studiowania w regionie.
Z drugiej strony chcielibyśmy rozmawiać z uczelniami o federacji albo innym kierunku współpracy, który pozwoliłby im stać się bardziej atrakcyjnymi dla studentów krajowych i zagranicznych.
Z czego wynika niższa atrakcyjność śląskich uczelni dla kandydatów?
- Często są one drugim albo trzecim wyborem. Trzydzieści kilka uczelni w regionie to, owszem, atut, ale może to też powodować chaos. Kandydatowi trudno odnaleźć właściwy kierunek, a uczelnie czasem dublują ofertę. Może się to odbywać kosztem jakości, także jakości kadry prowadzącej zajęcia.
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie, ale jeśli nic się nie zmieni, jednym z objawów depopulacji będzie spadająca liczba studentów, a w konsekwencji także mniejsza liczba osób, które po studiach będą chciały zostać w regionie.
Czy w rozmowie o kompetencjach przyszłości zbyt mocno koncentrujemy się na AI i technologiach, a zbyt słabo na inżynierach, technikach i ludziach utrzymujących nowoczesny przemysł?
- Moim zdaniem nie. Te obszary współfunkcjonują. AI, nowe technologie, inżynierowie, technicy i kompetencje przemysłowe nie są wobec siebie przeciwstawne. Powinny rozwijać się równolegle.
Energetyczne centrum Polski przenosi się na północ. Co ze Śląskiem?Jakie inwestycje są dziś najważniejsze dla przyszłości regionu?
- Najważniejszych jest kilka obszarów. Pierwszym jest nauka i nakłady na jej rozwój. Drugim - energetyka, rozumiana jako zapewnienie dostępu do taniej energii, tym bardziej, że w planach rządowych wytwarzanie energii zasadniczo ma być lokowane na północy Polski (offshore, energetyka atomowa). Chodzi zarówno o linie energetyczne, którymi ta energia musi być dostarczona, ale także, a może przede wszystkim, o jej wytwarzanie tutaj, na przykład poprzez wykorzystanie technologii SMR oraz jej magazynowanie lub inne sposoby zapewnienia energii. To bardzo ważna kwestia.
Trzecim obszarem jest rewitalizacja terenów poprzemysłowych, ale z ważnym zastrzeżeniem: ta rewitalizacja nie powinna służyć przede wszystkim temu, żeby tworzyć kolejne muzeum albo kolejny zabytek techniki. Powinna otwierać przestrzeń dla rozwoju gospodarczego i dla firm.
Czwartym obszarem jest transport i logistyka. To już dziś atut regionu, który trzeba rozwijać. Mamy lotnisko - o jego rozwój należy dbać. Mamy sieć dróg i autostrad, co robi ogromną różnicę. Mamy też końcówkę szerokiego toru (Euroterminal Sławków), którą warto wreszcie wykorzystać bardziej niż dotychczas. Inwestycje w te obszary są bardzo ważne.
Procedury, konkurencja i brak "jednego okienka"Co najbardziej utrudnia dziś pozyskiwanie nowych inwestorów na Śląsku?
- Nie bałbym się wskazać - o tym już wspomniałem - procedur administracyjnych. Drugim czynnikiem jest konkurencja: każdy chce przyciągnąć inwestora do siebie. Rywalizujemy z innymi krajami, ale z perspektywy metropolii równie ważne jest to, że konkurujemy także z innymi dużymi ośrodkami w Polsce - Wrocławiem, Warszawą czy Krakowem. Postępująca metropolizacja części województwa śląskiego powinna nam pomóc, ale sama rywalizacja między metropoliami pozostaje istotnym utrudnieniem.
Czy Śląsk ma dziś wystarczająco czytelną ofertę dla inwestorów?
- Powinniśmy ją poprawić - m.in. poprzez jej konsolidację. Dziś mamy Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolię, mamy Urząd Marszałkowski, mamy Katowicką Specjalną Strefę Ekonomiczną, Fundusz Górnośląski, wydziały obsługi inwestora albo osoby odpowiedzialne za inwestorów w poszczególnych gminach. Wszyscy w jakimś stopniu zajmują się tym samym.
Brakuje "jednego okienka", w którym inwestor mógłby uzyskać informację, że być może w Katowicach nie ma dla niego odpowiedniego miejsca, ale jest ono na przykład w Dąbrowie Górniczej. Powinniśmy pracować nad konsolidacją oferty, jej większą transparentnością i "przyswajalnością".
Przyszłość kopalni i zakładów górniczychJak wykorzystać potencjał terenów poprzemysłowych i pogórniczych?
- Trzeba pracować nad tym potencjałem wtedy, kiedy kopalnia jeszcze funkcjonuje, a nie dopiero wtedy, gdy zostanie zlikwidowana. Dotychczas często było tak, że zaczynaliśmy myśleć o przyszłości terenu dopiero po zamknięciu bramy. Tymczasem już w trakcie działania zakładu można przygotowywać podział działek, infrastrukturę drogową i kolejową.
Dobrym przykładem jest inwestycja na terenie wciąż działającej kopalni Sośnica. Już teraz wiadomo, że powstanie tam baza Kolei Śląskich, która da zatrudnienie i będzie potrzebowała osób o wysokich kompetencjach technicznych: inżynierów oraz ludzi potrafiących obsługiwać skomplikowane pojazdy, jakimi są składy kolejowe.
Powinniśmy czuć odpowiedzialność za przyszłość danego zakładu czy terenu wtedy, kiedy on jeszcze działa, a nie dopiero wtedy, gdy stoimy pod ścianą i mamy zamknięte bramy.
Chodzi o to, by tworzyć przemyślaną ofertę gospodarczą, a nie kolejne miejsce służące głównie symbolicznym wizytom czy zdjęciom pamiątkowym.
Na terenie działającej kopalni Sośnica powstanie tam baza Kolei Śląskich Fot. Andrzej Grygiel / PAPTransformacja jako wymóg. Czy grozi nam "śląskie Detroit"?Transformacja energetyczna i przemysłowa jest dla Śląska szansą rozwojową czy zagrożeniem?
- Nie mamy innej drogi. To nie jest tylko szansa, lecz wymóg. Jeżeli tego nie zrobimy, świat nam ucieknie. Często jeżdżę do Nadrenii Północnej-Westfalii i widzę, co dzieje się z miejscem, które świetnie się rozwijało, ale w którym w pewnym momencie zabrakło pomysłu na dalszy rozwój. Kiedy chodzę po Essen, widzę miejsca, które przypominają mi mój rodzinny, górniczy Knurów.
Słyszę o wysokim bezrobociu i o dużym poparciu dla AfD w Zagłębiu Ruhry. Moim zdaniem tam w pewnym momencie stracono pomysł na rozwój. Dlatego Śląsk jest dziś w krytycznym momencie. Podstawowe silniki rozwojowe powoli się wypalają. Jeśli teraz nie znajdziemy czegoś, co pozwoli nam dalej się rozwijać, skutki odczujemy nie za rok czy dwa, ale za kilka lat.
Czy scenariusz "śląskiego Detroit" jest realnym ostrzeżeniem?
- To jest scenariusz, którego trzeba być świadomym. Jeżeli nie staniemy się atrakcyjni, jeśli nie będziemy mieli jednej, czytelnej oferty, jeśli nie będziemy elastyczni i nie będziemy umieli obserwować otoczenia oraz dostosowywać się do zmian, możemy stracić paliwo dla dalszego rozwoju. Nie wszystko jesteśmy w stanie sami wymyślić, ale musimy umieć reagować na to, co dzieje się wokół nas.
Kto ma wskazać kierunek rozwoju Śląska? Rola metropolii, miast i uczelniKto powinien wziąć odpowiedzialność za wskazanie kierunku rozwoju regionu? Bez takiego wskazania odpowiedzialność się rozmywa.
- Trudno wskazać jeden podmiot. Metropolia od początku mierzyła się z zarzutem katocentryzmu. Jednocześnie prawda jest taka, że Katowice często są jedynym "graczem", który proponuje konkretne pomysły. Możemy dyskutować, czy naprawdę, ale faktem jest, że nikt nie przyszedł z koncepcją o podobnej skali oddziaływania. Jesteśmy zdeterminowani, żeby wspierać nasze miasta i gminy w realizacji dużych strategicznych projektów, pozyskiwaniu środków na nie, ale zależy nam, żeby impuls, pomysł, częściej niż dotychczas pochodził od konkretnej gminy i miasta. Nikt lepiej nie wie, co jest najlepsze dla takiej społeczności.
Naturalnymi podmiotami po stronie administracji są Urząd Marszałkowski, poszczególne miasta i metropolia. Ważną rolę powinny odgrywać także uczelnie oraz instytuty naukowo-badawcze.
Górnictwo zostanie dłużej niż zakładano. "Niewygodna prawda" o transformacjiJestem zwolennikiem tego, żeby wybrać kilka strategicznych, istotnych inwestycji i przeznaczyć na nie odpowiednie do skali środki finansowe, żeby dać im szansę na trwałe oddziaływanie. To lepsze niż rozdrabnianie środków.
Jaką niewygodną prawdę o transformacji Śląska powinniśmy wreszcie wypowiedzieć głośno?
- Warto powiedzieć, że górnictwo będzie z nami dłużej, niż jeszcze niedawno zakładano, ale jednocześnie krócej, niż wynika z umowy społecznej. Wszyscy wiedzą, że to nie skończy się w 2030 roku, ale też wszyscy wiedzą, że nie potrwa do 2049 roku - tylko niewiele osób mówi o tym wprost.
Przy odpowiednim zarządzaniu można sprawić, że sektor górniczy nie będzie sektorem dywidendowym, ale też nie będzie wymagał wielomiliardowych dopłat rocznie, które mogłyby być przeznaczone na inne działania rozwojowe w regionie.
Dziś państwo dopłaca miliardy do funkcjonowania górnictwa. Stworzono mechanizm, który jest bardzo nierynkowy: górnictwo sprzedaje węgiel po określonej cenie, jego wydobycie kosztuje więcej, a Skarb Państwa dopłaca różnicę. W takiej sytuacji nie ma naturalnej presji na działania optymalizacyjne. A optymalizacja jest konieczna, bo nie da się w nieskończoność dopłacać do górnictwa. Z drugiej strony węgiel nadal jest potrzebny. Trzeba go jednak dopasować do realnych, strategicznych potrzeb.
Śląsk przyszłości. Tak region może wyglądać za 20 latJak chciałby pan, aby wyglądał Górny Śląsk za 20 lat? Jakie trzy decyzje należałoby podjąć już dziś, aby taki scenariusz był możliwy?
- Śląsk za 20 lat - to nowoczesny, prężnie działający ośrodek gospodarczy, kulturalny i naukowy. Gdybym miał wskazać trzy decyzje, jakie należałoby podjąć, by to osiągnąć, to powinny one dotyczyć sfery gospodarki będącej motorem napędowym regionu, przede wszystkim strategicznych inwestycji w w energetyce, we wsparciu przedsiębiorców (np. czytelna i spójna oferta inwestycyjna) oraz w najbardziej efektywnym wykorzystaniu terenów poprzemysłowych.
Gdyby miał pan jednym zdaniem opisać przyszłość Górnego Śląska, jak powinno ono brzmieć?
- Wielkie wyzwanie, ale jeszcze większa szansa.
Jakiej decyzji dotyczącej rozwoju regionu będzie pan bronił nawet wtedy, gdy dziś jest niepopularna?
- Utrzymywania energetyki tradycyjnej tak długo, aż będziemy w stanie dostarczyć energię jądrową w najlepszej możliwej cenie i w sposób gwarantujący bezpieczeństwo energetyczne regionu oraz Polski.
Gdyby odebrać Śląskowi jedną z jego obecnych przewag, to która byłaby najtrudniejsza do odbudowania?
- Kompetentni i wykwalifikowani pracownicy - szczególnie w przemyśle - są naszą ogromną wartością; bez nich wiele zakładów nie mogłoby funkcjonować, a przygotowanie nowych pracowników i zdobycie przez nich wiedzy, umiejętności i doświadczenia to długi i złożony proces.
| # | Наименование новости | Тональность | Информативность | Дата публикации |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Marszałek województwa: Śląsk musi się zmienić | 0 | 7.93 | 17-08-2026 |
| 2 | Przez to polski przemysł może stanąć. "Jak mamy konkurować z Niemcami?" | 0 | 5.76 | 12-06-2026 |
| 3 | Prezes PZL Mielec: Polska ma szansę stać się przemysłowym sercem nowej Europy | 0 | 6.6 | 01-04-2026 |
| 4 | Hutniczy gigant gasi piece w Polsce. Wysokie ceny energii posłały jego plany do kosza | 0 | 9.45 | 17-04-2026 |
| 5 | Wielkie polskie inwestycje staną? Jest kluczowy problem, bez tego nie da się budować | 0 | 7.93 | 12-06-2026 |
| 6 | Prezes Węglokoksu: Europa musi przyjąć chiński model w przemyśle | 0 | 6.66 | 22-04-2026 |
| 7 | Światowy gigant patrzy w stronę Polski. "Zrobimy wszystko, żeby to się udało" | 0 | 9.2 | 10-06-2026 |
| 8 | Ruszy lawina pieniędzy. Prezes PFR: to największy taki program w historii polskiej gospodarki | 0 | 11.67 | 01-06-2026 |
| 9 | Polska pozostaje tu liderem w Europie, choć rynek się zmienia. "Energia jest nowym złotem" | 0 | 8.66 | 06-05-2026 |