Mówił biegle siedmioma językami, co umożliwiło mu szlifowanie zawodu u boku Le Corbusiera i wykładanie na Harvardzie. Studenci go uwielbiali. Projektował warszawskie perły sportu, które imponowały rozmachem. We wrześniu minęło 21 lat od śmierci wybitnego architekta, Jerzego Sołtana.
Mówił biegle siedmioma językami, co umożliwiło mu szlifowanie zawodu u boku Le Corbusiera i wykładanie na Harvardzie. Studenci go uwielbiali. Projektował warszawskie perły sportu, które imponowały rozmachem. We wrześniu minęło 21 lat od śmierci wybitnego architekta, Jerzego Sołtana.
Reklama
Urodzony na terenie dzisiejszej Łotwy Jerzy Sołtan rozpoczął swoją architektoniczną karierę w 1931 r., kiedy to dostał się na studia na Politechnice Warszawskiej. Niemal od razu po uzyskaniu dyplomu architekta rozpoczął praktykę. W 1937 roku wspólnie ze Stanisławem Murczyńskim wygrał dwa konkursy architektoniczne - na siedzibę Ligi Obrony Powietrznej Państwa w Warszawie oraz budynek Ubezpieczalni Społecznej w Wilnie. Drugi z wymienionych gmachów udało się zrealizować już w 1938 r. i istnieje po dziś dzień.
Z ziemi polskiej do FrancjiSołtan zasłynął ze swojej bliskiej współpracy z gwiazdą europejskiego modernizmu - Le Corbusierem. Jak do tego doszło? Można powiedzieć - przez wojnę. W czasie kampanii wrześniowej 1939 polski architekt walczył na stanowisku dowódcy plutonu łączności 3 pułku strzelców konnych. Po dostaniu się do niemieckiej niewoli przebywał w obozie jenieckim w Murnau, gdzie zajął się m.in. tłumaczeniem książki "Kiedy katedry były białe" Le Corbusiera i nawiązywaniem z nim bliższej relacji poprzez korespondencję.
Zażyłość, choć prowadzona na odległość, doprowadziła po wojnie do wyjazdu Sołtana do Francji i nawiązaniu w latach 1945-49 współpracy zawodowej z wybitnym szwajcarskim architektem. Brał udział m.in. w projektowaniu ikonicznej Jednostki Marsylskiej i jedynego przemysłowego projektu Le Corbusiera - fabryki tekstylnej Claude et Duval w Saint-Dié.
Więcej o Le Corbusierze przeczytasz tutaj:
Wykładowca Akademii Sztuk PięknychPo powrocie do Polski, w 1954 r. rozpoczął pracę pedagogiczną na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie w Zakładach Artystyczno-Badawczych. Pomimo przeciwności natury politycznej udało mu się zebrać zespół architektów, z którym zaprojektował takie warszawskie obiekty, jak kompleks sportowy Warszawianka na Mokotowie, wnętrza dworca Warszawa Śródmieście, bar Wenecja czy Stadion Dziesięciolecia. Do jego projektów zalicza się również m.in. dom towarowy w Olsztynie czy pawilon polski na Wystawie Światowej w Brukseli z 1958 r.
Współtwórca Stadionu DziesięcioleciaPomysł budowy wielkiego stadionu w Warszawie pojawił się na początku lat 50. XX wieku. W wyniku konkursu zorganizowanego przez Stowarzyszenie Architektów Polskich wyłoniono zwycięzcę - zespół, w którego skład wchodzili, obok Sołtana, Jerzy Hryniewiecki i Zbigniew Ihnatowicz. Co ciekawe, architekci oparli konstrukcję areny na wałach ziemnych usypanych z gruzów zniszczonej w czasie II wojny światowej stolicy.
Pierwszą dużą imprezą, jaka tam zagościła, był V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów, który odbywał się w Warszawie od 31 lipca do 14 sierpnia 1955 r. W założeniach stadion miał mieścić 70 tys. widzów, ale podczas imprez masowych wchodziło na niego nawet 100 tys. osób.
W latach 80. stadion zaczął popadać w ruinę, ale odbyło się tam jeszcze kilka ważnych wydarzeń, m.in. msza Jana Pawła II, koncert zespołów: OMD i Perfect oraz występ Steviego Wondera. W latach 1990-2007 na popadającym w ruinę stadionie zorganizowano Jarmark Europa, największe targowisko w Europie. Handel odbywał się codziennie. W okresie transformacji było to miejsce, na którym można było kupić prawie wszystko, nawet rzeczy nielegalne. Ostatecznie obiekt wyburzono w 2008 r., robiąc miejsce nowej arenie - Stadionowi Narodowemu, który był jednym z najważniejszych obiektów mistrzostw Euro 2012 organizowanych w Polsce.
O innym architekcie Stadionu Dziesięciolecia, Jerzym Hryniewieckim, pisaliśmy tutaj:
Mokotowska perełkaKolejną sportową realizacją Sołtana był kompleks sportowy Warszawianka na Mokotowie zaprojektowany wraz ze Zbigniewem Ihnatowiczem, Wojciechem Fangorem, Lechem Tomaszewskim i Franciszkiem Strynkiewiczem. Choć koncepcja powstała już w 1954 r., obiekt realizowano w kilku etapach aż do 1972 r.
Jak czytamy na stronie inicjatywy "Tu było, tu stało", projekt ten był przykładem nowatorskiego myślenia o architekturze jako sztuce integrującej różne dziedziny wiedzy, kultury i natury. Krajobraz i natura stanowiły integralną część projektu architektonicznego. W kształtowaniu terenu ważną rolę odgrywał czynnik plastyczny.
Stadion został wkomponowany w malowniczy krajobraz skarpy wiślanej, ukazując jej geologiczne nawarstwienia. A otwarta perspektywa na pradolinę Wisły miała wprowadzić element podniosłej narracji historycznej, świadomej obecności Wisły, płynącej przez całą Polskę i łączącej Kraków z Bałtykiem.
Powstał tu stadion lekkoatletyczny z boiskami i bieżnią, z widownią dla ok. 7 tys. widzów. Obok wzniesiono kort tenisowy z intrygującym pawilonem administracyjno-sportowym, przywodzącym na myśl realizacje Le Corbusiera. W późniejszym etapie powstał również zespół basenów, kawiarnia oraz budynki klubowe.
Intrygujący pawilon administracyjno-sportowy na terenie Warszawianki, przywodzący na myśl realizacje Le Corbusiera, stan na 2004 r. Fot. Blazej Pindor Sołtan nie miał szczęścia do długowieczności swoich sportowych projektów. Choć mokotowska Warszawianka przez lata imponowała rozmachem i nowatorską myślą projektową, dziś nie widać jej dawnej świetności. Stadion przestał pełnić funkcje sportowe i wraz z trybuną ulega stopniowej dewastacji. W miejscu dawnego boiska piłkarskiego zostały pobudowane korty tenisowe ogrodzone siatką.
Droga do AmerykiW 1959 na zaproszenie Josepa Serta wyjechał z wykładami do Harvardu, gdzie w 1965 r. uzyskał tytuł profesora zwyczajnego. W latach 1967–1974 został dziekanem tamtejszego Wydziału Architektury, a w 1975 dyrektorem Programu Przestrzennego Kształtowania Miast. W 1972 r. wraz z Wojciechem Fangorem zaprojektował dwie szkoły podstawowe w Brockton i Lynn.
W zagranicznej karierze z pewnością pomagała mu biegłość językowa - z łatwością posługiwał się aż 7. Poza architekturą zajmował się także rzeźbą, grafiką i sztuką użytkową.
W 2001 Politechnika Warszawska mu tytuł doktora honoris causa. Ze względu na stan zdrowia laureat nie mógł przylecieć do Polski, w związku z czym do Harvardu udała się delegacja Politechniki Warszawskiej. Zmarł 16 września 2005 r. w Bostonie.
Jego poglądy, błyskotliwość sądów, erudycja i specyficzny sposób bycia zjednywały mu grono sympatyków szczególnie wśród młodszego pokolenia. Na co dzień nosił wełniany zielony uniform armii amerykańskiej. Jeździł po Warszawie Volkswagenem garbusem. Było w tym coś z pozy, ale i podkreślenie wartości rzeczy typowych - wspominał go architekt i profesor Politechniki Warszawskiej, Lech Kłosiewicz.