Radiolog wyśle badanie pacjenta, a w odpowiedzi otrzyma zdjęcie z zaznaczonymi obszarami, które są patologiczne. Dyrektor Centrum e-Zdrowia Jarosław Sot zaznacza, że modele AI w ramach Platformy Usług Inteligentnych pomogą na początku w wykrywaniu zmian w układzie kostnym i zmian niedokrwiennych mózgu. W rozmowie z Rynkiem Zdrowia kreśli też perspektywy dla centralnej e-rejestracji i e-kolejki.
Katarzyna Nocuń, Rynek Zdrowia: e-rejestracja i e-kolejka są odpowiedzią na ujawnione patologie, jak saloniki VIP, przyjmowanie pacjentów poza kolejnością. Czy podmioty lecznicze, poradnie, szpitale będą gotowe? Centrum e-Zdrowia monitoruje ten proces?
Jarosław Sot, dyrektor Centrum e-Zdrowia: Nie chciałbym generalizować, że centralna e-rejestracja to jest odpowiedź na patologie. Rzeczywiście chcemy wykluczyć te obszary, które nie działają perfekcyjnie. Natomiast e-rejestracja jest elementem głębszej zmiany w sektorze ochrony zdrowia.
Centralną rejestracją zmieniamy postrzeganie pacjenta w tym procesie. Pacjent przestaje być petentem, ale aktywnie wybiera kryteria, względem których chciałby odbyć wizytę. Co więcej, aktywnie poprzez nasze narzędzie potrafi wizytami zarządzać. Także to jest inne podejście, a nie odpowiedź na jeden generalny problem.
Wdrażanie centralnej e-rejestracji przyśpieszono po medialnych doniesieniach m.in. o warszawskim Szpitalu Południowym.
Przyśpieszenie centralnej e-rejestracji to bardzo dobra decyzja. W centralnej e-rejestracji mamy obecnie trzy obszary, czyli badania HPV i mammografię, kardiologię w przypadku pierwszorazowych wizyt. W sierpniu otworzyliśmy możliwość podłączenia ośmiu kolejnych specjalizacji. To między innymi choroby zakaźne, immunologia, choroby płuc, choroby żył, endokrynologia, nefrologia, neonatologia. W przyszłym roku, na koniec, w grudniu chcemy mieć już czterdzieści specjalizacji, czyli właściwie całą ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, objętą działaniem centralnej rejestracji.
To wymaga współdziałania z podmiotami leczniczymi. Czy są informacje zwrotne od tych podmiotów, czyli czy wdrożenie uda się w praktyce?
Uda się. I to nie dlatego, że bez wdrożenia centralnej rejestracji, NFZ nie zapłaci za wizyty. To jest element ostatecznej weryfikacji. Natomiast nie tędy droga. Były problemy we wdrażaniu pierwszej części centralnej rejestracji. One wynikały z kilku powodów. Po pierwsze to był okres wdrożenia inwestycji KPO. To była połowa roku i rzeczywiście kontakt zarówno z placówkami, jak i z dostarczycielami systemów gabinetowych był trudniejszy. W tym pierwszym okresie nasz zespół razem z dostawcami systemów musieli się porozumieć co do pewnej struktury czy architektury danych. Te kwestie zostały już jednoznacznie wyjaśnione.
E-kolejka jest w fazie ostatecznych przygotowańCzyli rozumiem, że te pierwsze problemy pozwolą na bardziej płynne wdrożenie kolejnych elementów?
Tak. Zarówno element wdrożenia jak i gotowość personelu do przyjęcia nowych rozwiązań była zupełnie inna. Wyciągnęliśmy lekcję z tego pierwszego wdrożenia. Mamy teraz nową siatkę, nowy harmonogram szkoleń i czas do połowy roku, żeby te nowe zakresy wdrożyć, a zajmuje się tym akademia CeZ. Mamy też dobrze omówioną architekturę danych, bo właściciele, dostawcy oprogramowania gabinetowego już są z nami zgrani w kontekście naszych wymagań, a my rozumiemy ich potrzeby.
Wydaje się więc, że te kolejne etapy będą wdrażane płynnie. Jeśli chodzi o statystyki na dziś, to z tych ośmiu zakresów przystąpiło do centralnej rejestracji około trzydziestu procent podmiotów. Widać nowe wizyty oraz terminy, na które można się zapisać. Najwięcej jest chyba w endokrynologii.
Wracając do e-kolejki. Ministerstwo Zdrowia opóźnia się z opublikowaniem projektu, a zapisy do szpitali przez e-kolejkę miałyby działać już od przyszłego roku. Wymaga to zapewne przygotowań ze stron CeZ-u, szpitali?
E-kolejka jest w fazie ostatecznych przygotowań. Znamy zarysy tego systemu. Będzie dokładnie tak jak w centralnej e-rejestracji, czyli system stawia pacjenta w roli podmiotu. Pacjent będzie miał wiedzę o tym, w którym miejscu w kolejce się znajduje. Rzeczywiście, przyznaję, system przede wszystkim jest ukierunkowany na to, żeby pacjent, który zapisał się do kolejki wcześniej, mając ten sam stan kliniczny, nie był operowany później niż ktoś, kto w tej kolejce znalazł się po nim.
Sięgając w przyszłość, załóżmy, że centralna rejestracja działa, mamy e-kolejkę. Jaki jest następny krok? Jakie są plany, jeśli chodzi o cyfryzację, o usługi w e-zdrowiu?
Bardzo dużo będzie się działo w październiku. Uruchamiamy Voicebota, ale także Platformę Usług Inteligentnych, czyli system, który da radiologom wsparcie w opisywaniu badań radiologicznych.
Poradnia będzie wnioskowała o dostęp do tej platformy, do narzędzia?
W pierwszej edycji obejmie podmioty, które miały finansowanie z KPO na tego rodzaju usługi. To trzysta sześćdziesiąt dwa podmioty. Praktyka będzie taka, że lekarz wysyłający DICOM-a (obrazowanie cyfrowe i wymiana obrazów w medycynie – red.) otrzyma informację zwrotną z zaznaczonymi obszarami, które według modelu są patologiczne.
Będzie pięć modeli. Zaczniemy od modelu dotyczącego układu kostnego, następnie będzie to model wykrywający zmiany niedokrwienne mózgu, a w dalszej kolejności sprawdzający rentgen klatki piersiowej, tomografię komputerową klatki piersiowej i mammografię.
Czyli jest to system zawieszony centralnie, a poradnia ma wejście do niego i może przesyłać dane, po czym dostaje informację zwrotną?
Tak. To system centralny, system jest bezpłatny.
Wymaga inwestycji w oprogramowanie?
Finansowanie odbyło się w projektach KPO. Mamy już wykonaną integrację ze szpitalami, które chciały w tym projekcie uczestniczyć. Było to warunkiem rozliczenia tego projektu.
Co z tymi, którzy są niescyfryzowani?
Jestem użytkownikiem IKP i mimo tego, że dokument taki jak badanie laboratoryjne powinien być dla mnie widoczny, to nie jest, bo zakłady ochrony zdrowia nie wysyłają wszystkich tych danych, które powinny. Od wielu lat jesteśmy gotowi na elektroniczną dokumentację medyczną, natomiast z naszych badań wynika, że 10 proc. szpitali nie elektronizuje dokumentacji, a w poradniach ten wskaźnik to 20 proc. Dlatego trzeba zacząć wprowadzać pewną dyscyplinę w placówkach ochrony zdrowia.
Trzydzieści tysięcy złotych grzywny to jest to, co może zadziałać?
To nie jest kwestia pieniędzy, ale pewnej odpowiedzialności za bezpieczeństwo pacjentów. Model niepłacenia za wizyty niezapisane w centralnej rejestracji zadziałał, co pokazuje niestety, że być może sankcja jest potrzebna. Nie chcę dzisiaj przesądzać, jaka ona powinna być, ale w trosce o bezpieczeństwo pacjentów, szukając rozwiązań systemowych, powinniśmy znaleźć jakiś mechanizm, który jednak będzie obligował placówki ochrony zdrowia do zapewnienia nam, pacjentom, bezpieczeństwa w postaci wysyłania dokumentacji.
Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.
Dowiedz się więcej na temat: