Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Europa będzie miała swój "Pas Rdzy"? Stal ucieka z UE i niewiele możemy z tym zrobić

Дата публикации: 07-08-2026 18:17:10

Cokolwiek by się działo, wielkie piece tracą sens, a część wytwarzania musi przenieść się poza Europę - to wnioski raportu niemieckiego oddziału PwC, który analizuje, jak obecne regulacje UE i rosnące koszty CO2 zmienią produkcję stali do 2040–2045.

Основное содержимое страницы с новостью.

  • PwC wskazuje, że przy obecnych przepisach UE koszt stali z koksu do 2045 roku się podwoi, a wielkie piece staną się po prostu nieopłacalne. 
  • CBAM ma kompensować ceny CO2, ale nie usuwa przewagi regionów z tańszą energią, co sprzyja relokacji produkcji stali poza kontynent. A to może spowodować, że w Europie stworzymy to, co Amerykanie nazywają Pasem Rdzy.
  • Szansą ma być stal ze złomu wytwarzana w piecach elektrycznych, choć nie zastąpi oni stali pierwotnej w kluczowych zastosowaniach, jak blachy dla motoryzacji i AGD.

Niemiecki oddział PwC sprawdził perspektywy produkcji stali w Unii Europejskiej. Firma podkreśla, że to nie prognoza, ale analiza oparta o już funkcjonujące w Unii Europejskiej regulacje.

Świat stali w 2040 roku będzie się zasadniczo różnił od dzisiejszego. Wielki piec stanie się nieopłacalny, geografia produkcji pierwotnej ulegnie zmianie, a wartość europejskiego przetwórstwa stali będzie coraz częściej mierzona wiedzą zawartą w produkcie, a nie samym materiałem – mówi Andree Simon Gerken, partner ds. transformacji energetyki i dekarbonizacji w PwC w Niemczech.

Raport przewiduje, że z częścią produkcji musimy się nieodwołalnie pożegnać, a ta, która zostanie, będzie szukała nowych miejsc, w których łatwiejszy dostęp do taniej, odnawialnej energii i odpowiedniej infrastruktury transportowej pozwoli utrzymać w ryzach koszty. Na Śląsku raport powinien chyba stać się lekturą obowiązkową dla administracji.

Trzy scenariusze dla stali w Unii Europejskiej

Analitycy PwC sprawdzili trzy scenariusze – od całkowitego zdania się na import stali pierwotnej, przez zachowanie części produkcji „zielonej stali” w Skandynawii, po całkowitą samowystarczalność Europy.

Ten ostatni scenariusz wydaje się dość bajkowy, bo zakłada „konkurencyjne ceny energii dla przemysłu” i „silną politykę przemysłową”. Nawet trudno powiedzieć, który z tych dwóch czynników z dzisiejszej perspektywy wydaje się bardziej nierealny.

Pierwszy nasuwający się wniosek brzmi: wielkie piece w żadnym wypadku nie mają przyszłości. Wzrost kosztów emisji CO2 spowoduje, że do 2045 roku koszt stali wyprodukowanej przy pomocy koksu się podwoi. „Nie jest to prognoza, lecz konsekwencja już obowiązujących przepisów” – zaznacza PwC.

Według autorów raportu rosnące ceny emisji CO2, różnica w kosztach energii (co w części jest także pochodną emisji) między Europą a innymi regionami i rosnąca dojrzałość technologiczna powodują, że europejski przemysł stalowy stoi w obliczu „głębokiej, ale koniecznej” transformacji strukturalnej.

Dlaczego Europa traci przewagę?

„Chociaż CBAM (Coal-Based Asset Adjustment) kompensuje ceny CO2, nie chroni przed strukturalną przewagą innych regionów w zakresie kosztów energii” – czytamy w raporcie PwC. Ta przewaga odbiera nam szanse nawet tam, gdzie chcieliśmy przewodzić, czyli w nowych procesach produkcji stali pierwotnej, z rudy żelaza.

Wynika to choćby z tego, że w Afryce, Indiach czy na Bliskim Wschodzie łatwiej i taniej można produkować odnawialną energię, konieczną do wytwarzania zielonego wodoru, bez którego nie ma czystej, bezemisyjnej produkcji metodą bezpośredniej redukcji.

Do 2030 roku bezpośrednia redukcja z wykorzystaniem gazu ziemnego w państwach Zatoki Perskiej będzie o około 30 procent tańsza niż produkcja wielkopiecowa w Europie Środkowej. Według badania zielona stal z Indii, produkowana z wykorzystaniem bezpośredniej redukcji z wykorzystaniem wodoru, będzie kosztować o 15 procent mniej niż europejska stal wielkopiecowa w 2030 roku” – czytamy w raporcie PwC.

W Europie tylko Skandynawia ma szanse na konkurencyjne koszty w tym sposobie wytwarzania stali pierwotnej, a i to „przy optymistycznych założeniach”. Dla Europy Środkowej, a więc i Niemiec, nie ma efektywnej energetycznie i kosztowo alternatywy.

Raport PwC jest pisany dla Niemiec, ale takie same warunki tworzone przez regulacje mamy u nas, a więc możemy spokojnie założyć, że dotyczą także Polski.

Według PwC szansą dla Europy jest stal ze złomu, wytwarzana w piecach elektrycznych.

Wniosek jest jasny: pierwotna produkcja stali z węgla nie ma przyszłości w Niemczech. Dlatego dla lokalnego przemysłu przetwórstwa metali kluczowe jest przestawienie się na wczesnym etapie łańcucha wartości w świetle tego rozwoju sytuacji – powiedział Alexander Schröder, menedżer ds. transformacji energetycznej i dekarbonizacji w PwC Niemcy.

To może być dla nas szansa. Nie brakuje jednak "ale"

Problem w tym, na co PwC również wskazuje, że stal wtórna, wyprodukowana ze złomu, nie we wszystkim jest w stanie zastąpić stal pierwotną.

Złom jest zwykle zanieczyszczony i wykonana z niego stal jest nieco gorszej jakości. Znacznie trudniej jest wykonać z nich np. cienkie blachy o gładkich, „czystych” powierzchniach, jakich wymagają karoserie samochodów czy obudowy pralek, lodówek i innych sprzętów AGD.

Stąd choćby znacznie większa waga, jaką przykłada się w tłoczniach fabryk samochodów do zbierania złomu poprodukcyjnego. Jest on czysty i pozwala po przetopieniu bez dodatku innych złomów uzyskać stal podobną do pierwotnej.

shutterstock_2523349199(1).jpg

shutterstock_2523349199(1).jpg Relokacja produkcji stali doprowadzi do powstania europejskiego „Pasa Rdzy”?

Raport PwC wskazuje trzy strategiczne konsekwencje tej sytuacji dla unijnego przemysłu stalowego. Moim zdaniem to dwie, ale jedna dwuskładnikowa.

Pierwszą jest według raportu konieczność relokacji energochłonnych etapów produkcji, czyli np. produkcji pierwotnej stali. Unijne firmy mogą to robić przez otwieranie zakładów w regionach, gdzie produkcja jest opłacalna, czyli np. na Bliskim Wschodzie czy w północnej Afryce.

Drugą jest w zasadzie także relokacja, stąd moja opinia, że to jedna, ale dwuskładnikowa konsekwencja. Raport PwC doradza lokowanie nowej produkcji stali w miejscach, gdzie jest dobra infrastruktura portowa czy dostęp do niedrogiej energii. Autorzy dokumentu wskazują na region Ren-Ruhra - obszar, w którym także dziś jest centrum produkcji stali w Niemczech, czyli Duisburg, ale także „region nadmorski oraz trójkąt utworzony przez Hanower, Brunszwik i Wolfsburg”.

- Przeniesienie energochłonnej produkcji podstawowych materiałów za granicę nie będzie dezindustrializacją, jeśli zostanie zastąpione tworzeniem wartości w oparciu o wiedzę, specjalizację i kompetencje systemowe – uważa Andree Simon Gerken, partner ds. transformacji energetyki i dekarbonizacji w PwC w Niemczech

Tu dochodzi trzecia – według PwC – konsekwencja: oparcie produkcji o wiedzę, wysoko zaawansowane, certyfikowane produkty. „W Niemczech przyszłe produkty i etapy produkcji, które będą opłacalne, to te, w których komponent wiedzy fachowej przewyższa komponent materialny, tj. poprzez projektowanie, precyzję produkcji, integrację systemów, certyfikację lub oprogramowanie” – czytamy.  

Raport wskazuje, że obecnie rośnie zapotrzebowanie na stale specjalistyczne „spełniające rygorystyczne wymagania dotyczące materiałów, certyfikacji i identyfikowalności”. To zapotrzebowanie generowane przez wzrost wydatków na obronność.

Dla przetwórców stali kontrakty obronne mogą stanowić pomost, finansując produkcję o wysokiej precyzji i umożliwiając transfer do sektorów cywilnych, takich jak energetyka czy technologia medyczna – czytamy w raporcie.

Według PwC przeniesienie energochłonnej części produkcji poza Unię nie spowoduje, że Europa straci niezależność w produkcji stali pierwotnej. Przede wszystkim dlatego, że już jej nie ma. „Obecnie Europa importuje niemal całą rudę żelaza i węgiel koksowy, na przykład z Brazylii i Australii” - piszą eksperci. 

W zasadzie przyjęcie do wiadomości i zgodzenie się z prognozą PwC to trochę tak, jakby stwierdzić, że będziemy produkowali tylko ziemniaki i cebulę, a mięso, ryby i większość warzyw możemy przecież importować. I to nie umniejsza naszej niezależności.

Ale przenosząc produkcję w inne regiony, istnieje niebezpieczeństwoe, że stwoerzymy w Europie to, co Amerykanie nazywają Pasem Rdzy – obszar w północnych stanach, w którym kiedyś prężnie rozwijał się przemysł ciężki, po którym dziś pozostały rdzewiejące zakłady i brakujące miejsca pracy.

Z punktu widzenia globalnie działającego przedsiębiorstwa przenoszenie akcentów między regionami to techniczna zagrywka. Z punktu widzenia regionów to „być albo nie być”.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Przemysł w Europie wyhamował. Wzrost bliski zera absolutnego09.114-08-2026
2Sąsiad Polski ma poważny problem. Skala zwolnień w przemyśle jest ogromna, a to jeszcze nie koniec-2617-02-2026
3"Trzeba bić na alarm". Europa utraciła konkurencyjność-2606-10-2025
4Nowe zapisy dotyczące ETS i darmowych pozwoleń na emisję CO2 uwzgledniają polskie postulaty09.5518-06-2026
5Big techy płacą krocie. Miliardy złotych za brak ochrony danych06.9407-07-2026
6Tak KE chce zmienić EU ETS. Dobre wieści dla Polski07.6917-07-2026
7Niemieckie hutnictwo alarmuje. To może uderzyć w dekarbonizację08.5207-07-2026
8Brytyjski rząd zamierza przeprowadzić nacjonalizację stalowego koncernu08.7411-05-2026
9WSA прогнозирует рост мирового спроса на сталь на 1,3% в 2026 году0013-10-2025
10Rekordowe upały zbierają żniwo. Europa może stracić nawet 10 mln ton zbóż013.5626-07-2026

Классификация: . Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 10. Тональность: 0. Информативность: 12. Источник: www.wnp.pl.